Green Bazar

Czy mówiłam już, że uwielbiam rynki lokalne czyli tzw. targowiska wszelkiej maści? Nie?!? No więc muszę się przyznać – tak właśnie jest. Nie dość, że można na nich spotkać rdzennych mieszkańców, prostych ludzi, to jeszcze sprzedają na nich regionalne pyszności. Teraz kiedy już to wiecie nie zdziwi was fakt, że zwiedzanie Ałmaty zaczęłam właśnie od wizyty na lokalnym rynku – Zielonym Rynku. Jest to najstarszy targ dawnej stolicy Kazachstanu. Od samego progu handlarze nawołują potencjalnego kupca, zachwalając swoje produkty, a są nimi m.in. owoce świeże i suszone. Jest ich co niemiara! Zarówno handlarzy, jak i owoców. Rodzynki wszelkiej maści i koloru, migdały solone i zwykłe, orzechy piniowe na kilogramy. Żurawina w postaci „rurki z kremem”. Suszone jabłka sprasowane w kartkę papieru. Orzechy w suszonych winogronach 🙂 istny targ rozmaitości! zawrót głowy murowany! Zresztą te ostatnie, jeśli się wam przydarzą, sprytnie wykorzystują sprzedawcy 😉

IS_IMGP2421
IS_1
IS_IMGP2443
IS_IMGP2437
IS_IMGP2422

Jednym z ciekawszych zakątków słynnego Zielonego Rynku jest część z serami, mlekiem (kumys i intrygującym mnie od zawsze mlekiem wielbłądzim), masłem, śmietaną i twarogiem. Na długaśnych kamiennych stołach rozłożone są wszelkie mleczarskie produkty. Form sera znajdziecie bez liku. Najważniejsze to spróbować kurtu – sera suszonego na słońcu. Smaczniejsze są jednak tzw. rafaella, kulki z twarogu obtoczonego w wiórkach kokosowych lub kakaowych, które można sobie samemu zrobić prosto z miski (wielkość kulki według uznania). Babuszki siedzą niczym kury na grzędzie. Co ciekawe nie zachęcają do kupna tak energicznie jak mężczyźni z działu owoców, pewnie wychodzą z założenia, że prawdziwa gospodyni i tak prędzej czy później po nabiał przyjdzie.

IS_IMGP2434 IS_IMGP2429
IS_2
IS_IMGP2431
IS_IMGP2426
IS_IMGP2427

Najdziwniejszą rzeczą na Zielonym Rynku jest fakt, że vis a vis serów są kamienne lady z mięsem. Pierwsze co sobie pomyśleć można to „muchy”, zaraz potem „co na to sanepid?”. Nic podobnego – much jest tyle, co kot napłakał, ale powiem szczerze widok nakłutego na haki mięsa robi niemałe wrażenie (a dodam, że nie jestem wegetarianką). Najpopularniejsza jest oczywiście konina, ale nie brakuje też baraniny i wieprzowiny – podstawowych składników do pilawu.
IS_IMGP2425

Na zakończenie postanowiłam wrzucić jeszcze kilka zdjęć gotówki. Kasa w Kazachstanie to tengi. Dla dociekliwych w listopadzie kurs wynosił 224 tenge = 1 euro. Przykładowo kurt kosztował 600 tenge, a kg jabłek aport 860 tenge. Na banknotach najczęściej przewija się motyw Astany – nowej stolicy Kazachstanu, ale mi osobiście najbardziej spodobał się subtelny motyw zwierzęcy.

IS_IMGP2463 IS_IMGP2464 IS_IMGP2466
IS_bazar blog

Zielony Rynek z zewnątrz faktycznie jest zielony. Można na nim kupić dosłownie wszystko. Od jedzenia, przez porcelanę i elektronikę, po ubrania i upominki. Ja wybrałam sobie ocieplacz do herbaty z wielbłądziej wełny – oczywiście w kolorze zielonym.

IS_IMGP2419
IS_IMGP2462

A skoro mowa była o zakupach to chciałam wam pokazać fantastyczną rzecz. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam w centrum handlowym Ramstor. Otóż jest tam całoroczne, najprawdziwsze lodowisko 🙂 Genialne dla dzieci podczas, gdy rodzice robią długie zakupy 😉

IS_IMGP2411

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s