Rzecz o Kulinarnych Notatkach

Dawno temu przeczytałam kilka słów, które do dziś dnia mają na mnie ogromny wpływ:

Kochaj tak jakby nikt cię nie zranił.

Śpiewaj tak jakby nikt cię nie słyszał.

Ufaj tak jakby nikt cię nie zdradził.

Tańcz tak jakby nikt cię nie widział.

Żyj tak jakbyś nigdy nie miał umrzeć…”.

W tym miejscu wypadałoby jedynie dodać- „gotuj tak, aby błagali o repetę”.

Ba! Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić… ale trudniej nie oznacza niemożliwe. Dlatego staram się jak mogę, aby w mojej kuchni – najbezpieczniejszym miejscu na świecie – nie zabrakło miłości, śpiewania, zaufania, dokładek, a czasem również tańca. Do tego ostatniego polecam zwłaszcza Marka Knopflera…

MK_The_Ragpickers_Dream

Uwielbiam stare notatki kulinarne, zwłaszcza te zachowane po babci,  których nie nazywam nowomodnie retro. Dla mnie są one po prostu „Kuchnią Janki”. Lubię porównywać różne charaktery pisma (czasem zbieram notatki kulinarne od innych), przyglądać się zostawionym na nich plamom z białka czy masła i wciąż przekładać pożółkłe kartki – ot, taka moja kulinarna fanaberia. Kocham stare książki kulinarne (te z lat 50tych) gdzie wszystko jest wyjaśnione od A do Zet. Kiedy je przeglądam czuję jakby to babcia stała obok mnie i podpowiadała mi co po kolei zrobić. Bo każde kulinarne wyzwanie to coś nowego, nieodkrytego, niepowtarzalnego. Czasem mam wrażenie, że gotowanie to nic innego jak podróżowanie, które wprost uwielbiam.

Podobnie jak Kapuściński uważam, że „podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca.” Zapraszam zatem również do zakładki Kulinarnego bedekera, w której postanowiłam zostawić ślad o tych z miejsc, które uważam, że trzeba odwiedzić bezsprzecznie o pustym żołądku.

Nie należę do osób systematycznych dlatego z góry wyjaśniam, że mogą się tutaj pojawiać „chronologiczne ciemne dziury”. Blog ten ma być odskocznią od codzienności – czyli konieczności dojazdów do pracy na trasie Skierniewice-Warszawa. Chciałam mieć takie swoje miejsce w przestrzeni cyfrowej gdzie opóźnione pociągi czy poranne wstawanie (choć niektórzy nazywają 4:30 jeszcze nocną porą) będą niczym w porównaniu z zapiskami kulinarnych rozterek.

 

 

Wszystkie fotografie wykonałam sama i stanowią moją własność.  Nie zgadzam się na wykorzystywanie ich bez mojej wiedzy. Proszę uszanuj to. Dziękuję.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s